Jak udomowić stodołę drutami lub szydełkiem, taki tytuł przykuł moją uwagę w trakcie przeglądania gazety" Dobre wnętrze".
Ma coś w sobie magicznego ale co? Chyba czułość....................
Stodoła to moje nieokrzesane wnętrze. Proste, chłopskie, przaśne,
nieoswojone, siermiężna i..................bez sztuki. Czysta
praktyczność i nastawienie na siermiężny cel. A ja przecież tak naprawdę
potrzebuję czułości, otulenia dzierganym ręcznie szalem i pojednania
sama ze sobą przy własnoręcznie
wyrzeźbionym kubku gorącej, pysznej czekolady. Chcę użyć idealnych
materiałów do budowy siebie. Ciepłych, ekologicznych, marzeniotwórczych,
jasnych i przyciągających czułe spojrzenia. Moja wewnętrzna kuchnia i
jej dolne szafki są pojemne i wygodnie czułe. Stanowią solidną podstawę
do bycia szczęśliwą. Pełne artystycznego kolażu z półeczek na weki,
haczyków na ręcznie haftowane ściereczki, przypomina francuską piekarnię
z croissantami. Kolory to tahini i zgaszona biel, które od dziś są moim
znakiem rozpoznawczym.
Czułość gości przy kominku w uścisku
ukochanego i bawiących się pod nogami dzieci. Czuły wewnętrzny dom, musi
mieć ręcznie zdobione bibeloty dziergane na drutach duchową włóczką
najpiękniejsze napisy BY HAPPY, I WISH YOU....................
W wewnętrznym domu zawsze jest miejsce na sztukę i niewinność dziecięcej wyobraźni. Do siego twórczego roku:)
piątek, 1 stycznia 2016
wtorek, 29 grudnia 2015
Snucie opowieści.
„ Snucie
opowieści”.
Gdzie dziś jesteś?
Nie wiem. Czuje się
rozdwojona, roztrojona, chciałabym powiedzieć rozdarta ale to takie
pejoratywne. W każdym bądź razie chodzi mi o takie uczucie, w
którym jestem w kilku miejscach jednocześnie. Śnię na jawie, we
śnie jestem jakby w realnym świecie. Przebiegają różne obrazy w
mojej głowie ale skąd?
Przychodzą
wspomnienia jakby nie moje, ale jednak głęboko wierzę, że jednak
są moje. Oglądam filmy i odnajduję w bohaterach odpowiedzi kim
jestem. Wzruszam się tym co kiedyś nawet nie powodowało drgnięcia
powieki, płaczę nie wiedząc dlaczego. Nie, nie jest mi smutno,
jakoś tylko żal i tęsknota za czymś czego nie ma i za tym co
odeszło. Tak jakby po czasie docenione piękno tych przeszłych
chwil było.
Czuję połączenie
z tym co nieżywe, nie ożywione a jednak żywe, świadome i gada.
Dziś na przykład śnił mi się mój poprzedni dom. Jakby wirtualne
dłonie wyciągał do mnie i wołał cichutko, wręcz niemo, że
tęskni. Spytałam- dlaczego? A on, że miłość mu dałam i
szacunek. Ściany odmalowałam i uparłam się w nim mieszkać, mimo
że zdrowy rozsądek podpowiadał – zmykaj stąd. Na ścianach
zagościły moje i dzieciaków obrazy. Mówi, że cieszył się z
tego powodu.
Dom, w którym
jestem teraz- trudny ma charakter. Chłodny, zdystansowany, jakby
pozbawiany duszy. Po co tu jestem?
Tak się czasem
zdarza, że to co wydaje się trudne najwięcej miłości potrzebuje,
uwagi i wsparcia.
Są miejsca, ludzie
i wydarzenia, którymi trzeba się zaopiekować, bo potencjał w nich
duży, tylko potrzebują wybudzenia w nich lidera. Oswajają się
długo ale jak już się to stanie, wierne i lojalne do końca swoich
dni. Kochają niemo, bez słów pięknych tylko w czynach miłość
ich się wyraża. Może sucha, może nieporadna ale wielka i czysta,
podszyta wdzięcznością za poświęcony czas. Uspokój się, taka
już twoja przygoda, oswajać i rozwijać to co najcenniejsze.
Im więcej trudu i
wysiłku, tym piękniej na przyszłość.
Wszystko gada, to
prawda, sny gadają, kamień gada, człowiek choć niemo siedzi też
gada. Każdy i wszystko ma coś do powiedzenia. Wszystkie twoje
awatary również, chcą gadać w jednym czasie. Przynoszą dobrą
nowinę. Tak, można się w ich głosach pogubić i zatracić
tożsamość jednej twarzy ale jak popatrzysz na to jak na dar i
uznasz za normalne osobowość wielowymiarową oraz kosmiczną,
połapiesz się we wszystkim raz dwa.
Czy mogę ci zaufać?
Zawsze, jestem
przecież tą częścią ciebie, która zawsze prawdę zwiastuje.
poniedziałek, 28 grudnia 2015
Metamorfoza.
Metamorfoza.
Czy istnieje takie zjawisko jak metamorfoza?
Czy można się zmienić, zostawić starą siebie gdzieś z tyłu lub na boku? Czy to jest możliwe?
O tak, wiele razy zadawałaś to pytanie i wznosiłaś ręce w modlitwie o zmiany. Prosiłaś widzialne i niewidzialne o pomoc, wsparcie i poprowadzenie. Boże daj mi to, Boże daj mi tamto- mówiłaś. Ale czy coś lub ktoś z zewnątrz może, ma taka moc aby cię zmienić i czy o metamorfozę właściwie ci chodzi? A może chodzi o odkrywanie, uzupełnianie i zobaczenie siebie z innej perspektywy? Może chodzi o to, że możesz być jeszcze taka i taka i taka jak wczoraj też możesz być. Może nie chodzi o metamorfozę, może chodzi o ...........właśnie o co chodzi w drodze do poznawania siebie?
Często słyszę jak inni mówią - " chcesz być kimś innym musisz zostawić siebie znaną"- ale czy zostawić, czy iść z każdym odkryciem i być o nie pełniejszą?
Czy istnieje takie zjawisko jak metamorfoza?
Czy można się zmienić, zostawić starą siebie gdzieś z tyłu lub na boku? Czy to jest możliwe?
O tak, wiele razy zadawałaś to pytanie i wznosiłaś ręce w modlitwie o zmiany. Prosiłaś widzialne i niewidzialne o pomoc, wsparcie i poprowadzenie. Boże daj mi to, Boże daj mi tamto- mówiłaś. Ale czy coś lub ktoś z zewnątrz może, ma taka moc aby cię zmienić i czy o metamorfozę właściwie ci chodzi? A może chodzi o odkrywanie, uzupełnianie i zobaczenie siebie z innej perspektywy? Może chodzi o to, że możesz być jeszcze taka i taka i taka jak wczoraj też możesz być. Może nie chodzi o metamorfozę, może chodzi o ...........właśnie o co chodzi w drodze do poznawania siebie?
Często słyszę jak inni mówią - " chcesz być kimś innym musisz zostawić siebie znaną"- ale czy zostawić, czy iść z każdym odkryciem i być o nie pełniejszą?
sobota, 26 grudnia 2015
Bez tytułu......
Święta, święta i prawie po świętach. Jak się z tym czujesz? Jutro już pewnie wrócisz do normalności?
Nic podobnego, nie zgadzam się aby ten nastrój ulotnił się, jak kwitnący kwiat jednej nocy. Niech on będzie jednej nocy ale każdej i każdego dnia.
To znaczy, że nie zrobisz prania?
Zrobię, jak najbardziej, ale zastanowię się jak je suszyć i gdzie, aby nie zaburzało świątecznej atmosfery.
A może nie pójdziesz do pracy, na znak przedłużającej się atmosfery świąt?
Może nie pójdę a może pójdę jeszcze, nie zdecydowałam. Jeśli jednak wybiorę, że pójdę to zaniosę świąteczny nastrój w postaci ciasta i magii wewnętrznej ciszy. Będę słuchać a jak mi się znudzi wezmę łyk kawy i znów będę słuchać co inni mają do powiedzenia. Zauważę między łykami, co jest dla nich ważne i podleję słowem każde ich marzenie. Mrzonkę zignoruję milczeniem, każdy przecież ma prawo do mrzonek i do mrożonek, i do marzeń, i do sukcesu, i do własnej percepcji. Entuzjazm rozleję do kubków współbraci i powiem, że jesteś tym, kim ty sam - nie inni- sądzisz, że jesteś. Uwolnię dobre słowo ze smyczy konwenansów i zwrócę się do ciebie po imieniu. Ciepło i przytulnie postoję przy tobie, jak opadniesz z sił przytulę i kubek z kawą napełnię z napisem " tylko ty wiesz, co najlepiej motywuje cię do życia". Zainteresuję się innymi, tak jak przed świętami odnajdywałam dla nich prezenty. Będę dawać w ciszy czas i uwagę, dziś wiem, że każdy chce czuć się ważny. Ważny dla siebie ale i dla innych. Chce uwagi i wysłuchania. Chce szacunku i podlania. Chce mieć przyjaciół a nie wrogów. Każdy jest jak dziecko, które chce aby mama patrzyła i podziwiała jak robi dla niej różne sztuczki. Bez ciebie drogi człowieku, moje życie nie ma sensu. Twoje szczęście jest moim i moje twoim. Twoje marzenia są moimi a moje twoimi. Wszyscy wspólnie tworzymy nasz świat i ja już o tym wiem...........................
Nic podobnego, nie zgadzam się aby ten nastrój ulotnił się, jak kwitnący kwiat jednej nocy. Niech on będzie jednej nocy ale każdej i każdego dnia.
To znaczy, że nie zrobisz prania?
Zrobię, jak najbardziej, ale zastanowię się jak je suszyć i gdzie, aby nie zaburzało świątecznej atmosfery.
A może nie pójdziesz do pracy, na znak przedłużającej się atmosfery świąt?
Może nie pójdę a może pójdę jeszcze, nie zdecydowałam. Jeśli jednak wybiorę, że pójdę to zaniosę świąteczny nastrój w postaci ciasta i magii wewnętrznej ciszy. Będę słuchać a jak mi się znudzi wezmę łyk kawy i znów będę słuchać co inni mają do powiedzenia. Zauważę między łykami, co jest dla nich ważne i podleję słowem każde ich marzenie. Mrzonkę zignoruję milczeniem, każdy przecież ma prawo do mrzonek i do mrożonek, i do marzeń, i do sukcesu, i do własnej percepcji. Entuzjazm rozleję do kubków współbraci i powiem, że jesteś tym, kim ty sam - nie inni- sądzisz, że jesteś. Uwolnię dobre słowo ze smyczy konwenansów i zwrócę się do ciebie po imieniu. Ciepło i przytulnie postoję przy tobie, jak opadniesz z sił przytulę i kubek z kawą napełnię z napisem " tylko ty wiesz, co najlepiej motywuje cię do życia". Zainteresuję się innymi, tak jak przed świętami odnajdywałam dla nich prezenty. Będę dawać w ciszy czas i uwagę, dziś wiem, że każdy chce czuć się ważny. Ważny dla siebie ale i dla innych. Chce uwagi i wysłuchania. Chce szacunku i podlania. Chce mieć przyjaciół a nie wrogów. Każdy jest jak dziecko, które chce aby mama patrzyła i podziwiała jak robi dla niej różne sztuczki. Bez ciebie drogi człowieku, moje życie nie ma sensu. Twoje szczęście jest moim i moje twoim. Twoje marzenia są moimi a moje twoimi. Wszyscy wspólnie tworzymy nasz świat i ja już o tym wiem...........................
czwartek, 24 grudnia 2015
Słonecznikowe święta.
Myśl co chcesz ale ja czuję wyjątkowość i magię tych dni.
Jakoś tak wszystkie waśnie i kłótnie, na moment ustają w mej głowie. Chcę dawać i życie widzę w happy barwach. Może za dużo naoglądałam się świątecznych filmów? Może............
Tak czy siak wszystkiego happy:))))))))
Moje sunflowerowe święta.....................................Zamiast choinki słoneczniki, pod którymi znajdą się prezenty:)
Jakoś tak wszystkie waśnie i kłótnie, na moment ustają w mej głowie. Chcę dawać i życie widzę w happy barwach. Może za dużo naoglądałam się świątecznych filmów? Może............
Tak czy siak wszystkiego happy:))))))))
Moje sunflowerowe święta.....................................Zamiast choinki słoneczniki, pod którymi znajdą się prezenty:)
sobota, 19 grudnia 2015
Samotny ironista.
„Samotnia
ironisty”.
Siedzisz dziś w
domu sam? Nie, siedzę z własnymi myślami. O to miłe i jak ci z
nimi mija czas?
Całkiem dobrze.
Pijamy herbatę i wymieniamy się poglądami na temat otaczającego
nas świata.
O świecie
rozmawiacie? Tak, im dalej od siebie tym ciekawiej…...
Naprawdę tak
uważasz? Dlaczego nie ciekawi cię własne życie? Bo jest nudne,
normalne i przewidywalnie smutne. Inni to mają …….
Co mają i skąd
wiesz jak inni się czują z tym co mają?
Widzę przecież, że
są uśmiechnięci, rozradowani i mają drogie zegarki.
No tak mają drogie
zegarki, na których sprawdzają upływ ich straconego czasu. Żyjąc
w blichtrze, na pokaz, posiadając różne rzeczy, duże, małe,
wielkie samochody choć sami niscy, zatracają sens prostego życia.
Leżąc na kanapie nawet nie wiedzą, że poza istnieje życie
globtrotera, przemierzającego świat z luksusowym plecakiem. A w
plecaku kompas. Kompas duchowy, intuicja i impuls życia. Samotni do
znudzenia, nieszczęśliwi i w strachu, że stracą……
Co inni mają? A co
ty masz? Ty masz mnie, duszę, z którą zawsze możesz pogadać ale
o nas, nie o świecie, o nas……..o tobie i o mnie. Pojedziemy
razem na rower?
piątek, 18 grudnia 2015
Patera.
„Patera”.
Oswajam nowy dom,
dzień po dniu zaprzyjaźniając się z miejscem. Staram się go
pokochać i dać mu to czego potrzebuje. Zdejmuję z niego kurz
zapomnienia, wprawiam w ruch energię nieużywanych rzeczy, wietrząc,
kręcąc się po kuchni i salonie. Pudła dalej spakowane, bo wyjdę
stąd niebawem, to tylko poczekalnia dla mnie bardziej sprecyzowanej.
Ale dom, który jest tymczasowy również wymaga uwagi i miłości.
Co mogę ci dać? O
chciałbyś zapachu szarlotki, który rozejdzie się po wszystkich
kątach. Proszę bardzo, niech będzie szarlotka. Z cynamonem? O tak,
z cynamonem i z kruszonką.
Na paterze stoi
dostojna świeża i bezglutenowa szarlotka. Pachnie nią cały dom i
każdy jego mieszkaniec mijając ją skubnie co nieco. W zadowoleniu
i w błogim mruczeniu odchodzi z mlaskaniem na ustach a dom ? A dom
się cieszy, jest przecież po to, aby tętniło w nim miłe i
smaczne życie. Choćby na chwilę……….
Subskrybuj:
Posty (Atom)
